Witaj na Posh Madness, stronie poświęconej Victorii Beckham. To dla mnie prawdziwa przyjemność, że wybrałeś ją spośród tylu innych fansajtów. Mam nadzieję, że nie będziesz żałować spędzonego tu czasu.
Luv, Gabi

Rihanna Rihanna Jessica Alba Beyonce Nick Lachey Beyonce Knowles Nicole Scherzinger
Ciara Vanessa Hudgens Katie Holmes Jennifer Lopez Mariah Carey Zac Efron
Christina Aguilera Nicole Richie Christina Milian David Beckham Leona Lewis Eva Mendes Britney Spears

+ apply | + more

Victoria zrujnowala kariere Davida! Posted by Gabi on 09-13-2007 13:48
------
Victoria Pieknie Sie Wyslawia Posted by Gabi on 09-13-2007 13:46
------
Mel B Jako Brukowa Krolowa Posted by Gabi on 09-13-2007 13:45
------
Victoria prosi mame o pomoc Posted by Gabi on 09-13-2007 13:44
------
W Lozku z Beckhamami Posted by Gabi on 09-13-2007 13:43
------
Victoria Beckham na Tygodniu Mody w Nowym Jorku Posted by Gabi on 09-13-2007 13:31
------

Posh Madness nie jest w żaden sposób powiązane z Victorią Beckham czy The 19 Entertainment. To tylko strona stworzona po to aby wspierać Victorię oraz jednoczyć fanów. Zawartość stron oraz grafika zostały stworzone przez Gabi (Victoria-Beckham.Biz). Media oraz zdjęcia są własnością ich poszczególnych właścicieli.
 
 

Glosuj na Posh Madness @ Destiny's Toplist!
Google
 
Web victoria-beckham.biz
 
Fragmenty książki Davida - 'My Side'

Moja żona wypatrzyła mnie w albumie z nalepkami piłkarskimi, a ja wypatrzyłem ją w telewizji. (...)
Był listopad 1996. Siedziałem wieczorem w pokoju hotelowym w Tbilisi, w przeddzień meczu eliminacyjnego mistrzostw świata z Gruzją. Mieszkał ze mną Gary Neville...

Więc po prostu gadaliśmy sobie z Garym. Stojący w kącie telewizor był nastawiony na kanał muzyczny, pokazywali nowy teledysk Spice Girls "Say You'll Be There". Tańczą na pustyni, a Posh ma na sobie czarny kombinezon. Nigdy jeszcze nie widziałem bardziej zadziwiającej kobiety. Wcześniej oczywiście oglądałem Spice Girls - kto nie oglądał - a ilekroć ktoś mnie pytał, która mi się podoba, zawsze odpowiadałem: - Ta elegancka. Z końskim ogonem. Ta z nogami.

Zakochany Beckham
Jednak tamtego wieczoru, w klaustrofobicznym pokoju hotelowym, dotarło to do mnie po raz pierwszy. Posh Spice jest fantastyczna i muszę znaleźć jakiś sposób, by z nią być...
- Jaka ona jest piękna! Gaz, wszystko mi się w niej podoba. Muszę ją poznać.
Gary pewnie uznał, że zamknięcie w hotelowym pokoju rzuciło mi się na głowę. Wiele razem przeżyliśmy, ale żeby zakochać się w gwieździe pop oglądanej w telewizji? Bo tak właśnie było, dokładnie w tym momencie moje serce zabiło na widok Victorii. Czułem, że muszę z nią być. Ale jak do tego doprowadzić? (...)
Mniej więcej po miesiącu byliśmy w Londynie, żeby zagrać z Chelsea, i przed meczem ktoś w szatni powiedział, że dwie dziewczyny z zespołu Spice Girls są na Stamford Bridge.
Jakie dziewczyny? Czy jest Posh? Gdzie siedzą? Nikomu się nie przyznałem, jak bardzo jestem podekscytowany. Może to właśnie jest szansa, na którą czekałem. Później dowiedziałem się, że na mecz przyszły Victoria i Melanie Chisholm. Kiedy szedłem do loży zawodników, modliłem się, żeby tam była.
Spotkałem rodziców. Victoria i Melanie rozmawiały w kącie. Podszedł do mnie ich menedżer i przedstawił się:
- Cześć, David. Jestem Simon Fuller, zajmuję się Spice Girls. Chciałbym, żebyś poznał Victorię.
Czułem krople potu spływające po czole. Nagle w pomieszczeniu zrobiło się strasznie gorąco. Podeszła do mnie. Nie miałem przygotowanej żadnej mowy, mogłem jedynie wydukać:
- Cześć, jestem David...
I tyle. Nie przychodziło mi do głowy, co mógłbym powiedzieć. Simon Fuller przez chwilę nawijał coś o meczu, ale nie pamiętam ani słowa. Victoria wróciła do swojego kąta przy Melanie, a ja wróciłem tam, gdzie stali moi rodzice. Patrzyłem z daleka na Victorię. Raczej gapiłem się, bo nie mogłem oderwać od niej wzroku. Widziałem, że ona też na mnie patrzy. Powinienem spróbować zdobyć jej numer telefonu i przynajmniej postarać się jeszcze coś powiedzieć. Ale nie zrobiłem niczego takiego. Ona wyszła. Ja wyszedłem. No tak: zmarnowałem swoją wielką szansę. Wróciłem do autokaru i z najwyższym trudem powstrzymałem się od tego, by nie tłuc głową o oparcie siedzenia. (...)
Mimo zmarnowanej okazji, spotkanie z nią jedynie upewniło mnie w moich uczuciach. Obejrzałem zdjęcia w magazynie "90 Minut" ze Spice Girls w strojach futbolowych, zdjęcie Victorii w barwach United i podpis, że spodobał się jej wygląd Davida Beckhama. Nie wiedziałem, jak funkcjonuje prasa, nie przypuszczałem, że ten rzekomy cytat mógł być nieprawdziwy. Chociaż to raczej ja byłem nieprawdziwy. A na następnym meczu na Old Trafford zjawiła się ona. (...)
Wyglądała fantastycznie w obcisłych bojówkach i krótkiej koszulce khaki, z dość głębokim dekoltem. Wprost niewiarygodna figura. (...)
Pamiętam, że Victoria poszła do toalety, a ja uznałem, że teraz-albo-nigdy. Kiedy wróciła, wybełkotałem zaproszenie na kolację. Nie miałem żadnego planu. Nie zastanawiałem się, gdzie moglibyśmy pójść. Kierowałem się instynktem: po prostu nie chciałem, żeby wyszła. Victoria oznajmiła, że musi wracać do Londynu, bo w poniedziałek Spice Girls lecą do Ameryki. Poprosiła jednak o numer mojego telefonu. Bez mrugnięcia powieką dokonałem analizy. Co takiego? Żebyś zapomniała, że w ogóle go masz? Żebyś go zgubiła? I nie zadzwoniła?
- Nie, Victorio, ja wezmę twój numer.
Pogrzebała w torbie, wyciągnęła kartę pokładową z porannego lotu do Manchesteru. Zapisała numer komórki, zamazała i podała mi numer do rodziców. Do dzisiaj mam ten cenny kawałek tekturki. Skarb, którego nigdy nie zgubię. (...)

Pierwsza randka
Podjechała swoim samochodem, purpurowym MG. Podszedłem i wskoczyłem na miejsce pasażera. Byłem strasznie zdenerwowany. Co powinienem zrobić? Pocałować ją w policzek? Uścisnąć dłoń? Trochę drżącym głosem wymamrotałem:
- W porządku?
Załatwiłem sprawę swojego samochodu. Załatwiłem sprawę swojej garderoby. Nie mogę jednak powiedzieć, że załatwiłem jakieś plany na wieczór.
- Gdzie chciałbyś pójść? - uśmiechnęła się Victoria.
- A ty gdzie byś chciała?
Wjechaliśmy na jezdnię, a choć żadne z nas nie wiedziało, dokąd zmierzamy, to oboje byliśmy pewni, że chcemy tam pojechać razem. Wiedziałem, że jej menedżer Simon naprawdę denerwuje się o Girls i o ich chłopaków. Cokolwiek się wtedy wydarzyło w świecie Spice, było w gazetach, niemal jeszcze nim się wydarzyło. Nie chciałem z nikim dzielić jej towarzystwa, mówiąc szczerze. Jeździliśmy więc w poszukiwaniu miejsca, które byłoby wystarczająco odosobnione. (...)
Chyba po godzinie jazdy wpadłem na niezły pomysł:
- Znam taką małą chińską knajpkę.
Była to restauracja w Chingford, którą odwiedziłem razem z rodzicami. Nic nadzwyczajnego, ale warto ją było polecić głównie z tego powodu, że ilekroć tam przychodziłem, zawsze było pusto. Powiedziałem Victorii, jak tam dojechać, zaparkowaliśmy i weszliśmy do wnętrza. Idealnie: nie ma żywego ducha. Usiedliśmy, złożyłem zamówienie:
- Poprosimy jedną zwykłą colę i jedną dietetyczną.
Kobieta prowadząca restaurację przyjrzała nam się uważnie. O, jacy hojni. Nie miała najmniejszego pojęcia, kim jesteśmy. Mogłem zrozumieć, że nie poznała mnie, ale Victorii? Ta chińska restauracja stanowiła światek sam w sobie.
- Nie może być picie, jak się nie je.
Wyjaśniłem, że chcemy w spokoju się napić. Nie chciała o tym słyszeć.
- To ekskluzywna restauracja.
Wyrzucano nas. Zaproponowałem, że zapłacę za pełny posiłek, jeśli będziemy mogli spokojnie wypić colę, ale na to było już za późno i o jedenastej wieczorem znowu staliśmy na ulicy. Teraz Victoria wpadła na dobry pomysł:
- Możemy iść do mojej przyjaciółki.
Na moje nieszczęście przyjaciółką okazała się Melanie Chisholm. (...) Usiadłem, a Victoria i Melanie zniknęły gdzieś na dziesięć minut. Pewnie gadały w kuchni, a mnie zostawiły na kanapie w pokoju jak kompletnego głupka. Kiedy wróciły, miałem dosyć. Zupełnie jakbym był na jakiejś krępującej herbatce. Myślę, że Victoria też była zdenerwowana. Usiedliśmy na dwóch krańcach sofy, jak dwoje nieznajomych. One gadały, ja słuchałem. Nie wiem, czy przez cały ten czas wtrąciłem chociaż jedno słowo. (...)

Pierwszy pocałunek
Myślę, że największym zwycięzcą w tamtym sezonie była firma, w której kupiłem telefon komórkowy. Od razu wiedziałem, że szaleję za Victorią. Złapałem się na tym, że podczas każdej rozłąki niemal przez cały czas rozmyślałem, kiedy i gdzie będę mógł z nią być. Tuż po naszym spotkaniu musiała polecieć ze Spice Girls do Ameryki. Spędzaliśmy długie godziny przy telefonie, a rachunki stawały się coraz bardziej przerażające. Ale była to najlepsza z moich inwestycji. Podczas dwóch naszych spotkań czułem się tak zdenerwowany, że aż mnie zatykało. Wprost nie do wiary, jak inaczej rozmawiało się przez telefon. Najbardziej naturalne na świecie wydawało się to, że opowiadam tej zadziwiającej kobiecie o całym swoim życiu - i uczuciach - i słucham podobnej opowieści z jej strony. Kiedy wróciła do Anglii, mieliśmy wrażenie, że dobrze się znamy.
Kwiaciarnie też nieźle na mnie zarabiały. Wysyłałem kwiaty do każdego hotelu, w którym zatrzymywała się Victoria, a przez większą część miesiąca codziennie także jedną czerwoną różę. Nie mogłem się doczekać, kiedy Victoria wróci do domu. Mam wrażenie, że nasze wspólne życie wydaje się ludziom pełne olśniewających przyjęć, gwiazd, luksusów, fotografów. Nic bardziej dalekiego od prawdy. Ważne było tylko, żeby wspólnie spędzić czas.
Na pierwszej randce jeździliśmy bez końca, wyrzucono nas z chińskiej restauracji, siedzieliśmy na sofie u przyjaciółki. Nasz drugi wieczór był równie skromny, jak pierwszy. Umówiliśmy się na parkingu przy innym pubie - tacy byliśmy wytworni - który nazywał się City Limits.
Kiedy Victoria przyjechała na umówiony parking, wyskoczyłem z samochodu, podszedłem do jej MG i wsiadłem. Jak na tak mały samochód, przestrzeń dzieląca siedzenia kierowcy i pasażera jest ogromna. Nigdzie nie pojechaliśmy. Rozmawialiśmy. I po raz pierwszy się pocałowaliśmy. Tego dnia rozciąłem sobie palec na treningu, Victoria sięgnęła do schowka obok deski rozdzielczej i wyciągnęła kawałek liścia jakiejś rośliny. Aloesu.
- To cię uzdrowi.

Najtrudniejsze zadanie
Następnego dnia oszalałem i posłałem Victorii, na adres rodziców, róże i torebkę Prady. Zadziwiające, czego można się dowiedzieć z działu "Sympatie i antypatie" w "Smash Hits". Nadal staram się posyłać takie prezenty, to u mnie naturalne. Jeśli się kogoś kocha, chce się zrobić mu niespodziankę, zaskoczyć, przypomnieć o swoich uczuciach, zabierając gdzieś na weekend we dwoje albo stawiając rano puchar z owocami ułożonymi w kształt serca. Zdaniem Victorii jestem romantyczny. Niektórzy czytelnicy mogą to uznać za oznakę słabości. Ale taki jestem. (...)
Nigdy jeszcze nie darzyłem nikogo takimi uczuciami. Gdy poznałem Victorię, wiedziałem, że chcę się z nią ożenić, mieć dzieci i zawsze być razem. Mogłem jej to powiedzieć na tej pierwszej randce, kiedy jeździliśmy jej MG po autostradzie. Byłem tego absolutnie pewien. (...)
Zaczęły krążyć pogłoski. Pewnie było to nieuniknione. I od tamtej pory nieustannie nam towarzyszą. Upłynęło niewiele czasu od chwili, gdy rozeszła się oficjalna wiadomość o naszym związku, a już Victoria zaczęła odbierać telefony z informacjami, że gazety dysponują zdjęciami, na których całuję w samochodzie inną dziewczynę. Tego rodzaju historie - zupełnie nieprawdziwe - pojawiają się od czasu do czasu jeszcze teraz. Oczywiście znacznie trudniej jest udowodnić, że coś jest nieprawdą niż prawdą. Jednak przywykliśmy już do pomówień i pogłosek, wiemy mniej więcej, jak i kiedy powstają. Musieliśmy się do nich przyzwyczaić niemal od początku. Już wtedy oboje z Victorią ufaliśmy sobie, tak jak ufamy teraz. Jeśli jest się z kimś, kogo się kocha, zawsze w głębi duszy się wie, co jest prawdą, a co nie. (...)
Zdawałem sobie sprawę, co się wydarzy. Victoria chyba też. Dość szybko zaczęliśmy mówić o zaręczynach. Zapytałem nawet, jaki pierścionek by chciała, a ona - jako kobieta o bardzo sprecyzowanych gustach - od razu opisała kształt brylantu, który miał być z jednej strony wydłużony i cieńszy, niemal jak żagiel. (...)
Naprawdę hołduję tradycyjnemu sposobowi załatwiania takich spraw, a to oznacza, że oświadczenie się Victorii nie było najtrudniejsze. Domyślałem się, że ona odwzajemnia moje uczucie. O wiele trudniejszym zadaniem było poproszenie ojca Victorii o rękę córki. (...)
Spytałem Tony'ego, czy możemy zamienić słówko na osobności i poszliśmy na górę. Czułem się tak, jakbym szedł na ścięcie. Wszedłem do sypialni Christiana, zawadziłem nogą o nogę łóżka i uderzyłem się boleśnie w palec. Tony, na szczęście, był za mną, więc tego nie zauważył. Spojrzałem na niego. On spojrzał na mnie. Walczyłem o oddech, o wypowiedzeniu czegokolwiek nawet nie wspomnę. Boląca stopa wcale nie pomagała.
- Tony, poprosiłem Victorię, żeby za mnie wyszła. Zgadzasz się?
Nie było to popisowe wystąpienie przyszłego zięcia. Odpowiedział mi tak, jakbym zapytał, czy chce na podwieczorek jajka z frytkami.
- Taa. Nie ma problemu.

Miłość na telefon
Oboje z Victorią z racji swoich zawodów często wyjeżdżaliśmy z domu, toteż przez lata telefony odgrywały wielką rolę w naszym związku. Kiedy się poznaliśmy, Victoria jeździła po całym świecie ze Spice Girls. Z powodów podatkowych dziewczyny nawet cały rok nie mieszkały w Anglii, idąc za radą swojego menedżera. To bardzo ograniczało czas, który mogliśmy spędzić razem. Czasami myślę, że tak naprawdę poznawaliśmy się przez telefon. Ja byłem w Manchesterze po treningu, Victoria w hotelu gdzieś w Stanach szykowała się do wyjścia wieczorem na scenę przed 30-tysięcznym audytorium. Pamiętam dni, kiedy rozmawialiśmy przez telefon po pięć godzin bez przerwy. Człowiek dowiaduje się tylu rzeczy o osobie, którą kocha i w końcu poślubia, właśnie w pierwszym okresie znajomości. (...)
Oczywiście, trwa to nadal. Pobraliśmy się, mamy dzieci, ale często nadal musimy przebywać po kilka tygodni z dala od siebie. Nadal ciągle rozmawiamy, ale teraz jest zupełnie inaczej. (...)
Myślę, że mamy szczęście. Oboje z Victorią równie dobrze porozumiewamy się przez telefon, jak w rozmowie bezpośredniej. Nie cierpię być daleko od niej i od chłopców, ale jest to o tyle łatwiejsze, że rozmawiając z nią przez telefon, mam wrażenie bliskości, prawdziwego kontaktu, nawet jeśli nasze słowa muszą pokonywać odległość z kontynentu na kontynent. W każdym razie jesteśmy na tyle blisko, bym mógł dotrwać do powrotu. Życie staje się czasami tak dziwne, że możliwość zatelefonowania do jedynej osoby, która to wszystko doskonale rozumie, pozwala mi wrócić do domu w dobrym stanie psychicznym. Pięć minut rozmowy z Victorią pomaga pojąć, co się dzieje wokół mnie, pomaga zrozumieć najdziwniejsze problemy i łagodzi największe kryzysy. Zaufanie i miłość, które to umożliwiają, są identyczne w każdym małżeństwie. Jednak większość ludzi rozmawia przy stole podczas kolacji, po powrocie z pracy. Jeśli ja potrzebuję porozmawiać z Victorią, często muszę najpierw znaleźć telefoniczny numer kierunkowy. (...)
Czy te rozmowy toczymy przez telefon, czy twarzą w twarz, to nie ma znaczenia; ważne jest, że w ogóle się odbywają. Życie czasami jest szalone. Stykamy się z takimi sprawami, z takimi wyzwaniami, których nigdy nie moglibyśmy z góry przewidzieć. Mówiąc prawdę, oboje lubimy tę nieprzewidywalność sytuacji, Victoria nawet bardziej niż ja. Zawsze dzieje się coś nowego. Ważne, ze względu na nas i na chłopców, żeby panować nad sytuacją, ale czasami wydaje się, że sprawy zaczynają żyć własnym życiem, czy będzie to sesja nagraniowa w Stanach, czy niespodziewany transfer do nowego klubu w obcym kraju. A my tylko za nimi podążamy. Zdarzają się chwile niepewności, ale kto ich nie ma. Myślę, że ponieważ jesteśmy razem, jakoś sobie dajemy radę. (...)
Oni - Victoria, Brooklyn i Romeo - tak wiele dla mnie znaczą, że gotów jestem dojeżdżać z każdego miejsca na świecie, byle spędzić w domu godzinę czy dwie. Przez te wszystkie lata nigdy nie była dla mnie problemem jazda samochodem z Manchesteru do Londynu, by zostać na noc i wyjechać nazajutrz wczesnym rankiem pod warunkiem, że nie odbywało się to tuż przed meczem. Wiem, że dla niektórych te odległości byłyby przerażające, ale ja nigdy nie męczyłem się za kierownicą. Zawsze tak było ze mną i z Victorią; w końcu nasza pierwsza randka oznaczała czterystumilową podróż, ale cieszę się, że nie zostałem wtedy w domu. Pewnie w okresie, gdy nie byliśmy jeszcze małżeństwem, a Victoria długo przebywała poza krajem, stawało się to nieco uciążliwe, nawet dla mnie. (...) Czasami tylko troszkę działamy sobie wzajemnie na nerwy. Ale to przecież część umowy obejmującej życie z Victorią. To, że mnie denerwuje. To, że każe mi się zastanowić: "Widziałeś to?" "Słyszałeś o tym?" "Robiłeś coś takiego?" To, że codziennie mnie rozśmiesza. Dzięki związkowi z nią, na wszystko, na siebie także, patrzę zupełnie innym okiem. Uwielbiam to, że od momentu, gdy rano otworzy oczy, jest absolutnie rozbudzona. Nie znam nikogo tak żywiołowego; małżeństwo z Victorią to jakby podłączenie do źródła energii, które nie wymaga zasilania bateriami. I dzięki niej mnie też nie brakuje doładowania. Czasami dochodzi do krótkiego spięcia, ale już się nauczyłem odpłacać pięknym za nadobne. Trudno sobie wyobrazić coś lepszego niż przebywanie w towarzystwie Victorii. (...)

Na zawsze
Jestem pewien, że otoczony miłością rodziny potrafię stawić czoło absolutnie wszystkiemu. Wyrastałem w takiej atmosferze. Bez rodziców nie miałbym czego opowiadać o sobie. (...) To chyba tłumaczy, dlaczego rozstanie rodziców było najtrudniejszym wydarzeniem do zaakceptowania. Uczciwie mówiąc, nadal się z tym zmagam.
Nie mogłem przy okazji nie myśleć o własnej rodzinie. Historia małżeństwa rodziców bardzo mnie zasmuca, budzi poczucie wewnętrznej pustki. To, co dotychczas było domem, przestało istnieć. Nikt nie może przewidzieć, co go w życiu czeka. W domu z Victorią i z chłopcami czuję się naprawdę spełniony. Moje małżeństwo i rodzina są dla mnie bardzo cenne. Tak cenne, że nie umiem sobie wyobrazić, czym byłoby życie bez nich. Chcę patrzeć, jak dorastają nasze dzieci. Chcę starzeć się razem z Victorią, chcę, żebyśmy zawsze byli razem. Ożeniłem się ten jedyny raz i pragnę, by to małżeństwo zawsze znaczyło to samo.